Showing posts with label cynamon. Show all posts
Showing posts with label cynamon. Show all posts

8/01/2014

Moroccan preserved lemons...short and long method

Preserved lemons are one of the indispensable ingredients of Moroccan cuisine. Fragrant meat tagines, chicken dishes and salads are nicely infused by their unique taste. The silky texture cannot match that of its fresh counterpart. Therefor there is no substitute. If you  do not have preserved lemons that your recipe calls for, wait patiently and 5 days later you will have a very similar silky fruit with its unique seductive flavor and texture.

Moroccan preserved lemons (5-day method)


It takes approximately 3-4 weeks to make the true Moroccan preserved lemons that will keep refrigerated for 6-12 months. The recipe below yields almost identical results and is much faster but the fruit dos not keep that long. If you want to make the "real" thing, scroll down for another recipe, please.

With a razor blade, make 8 fine 2" (5cm)- long incisions around the peel of each lemon to be used. Do not cut deeper than the membrane that protects the pulp. Place the incised lemons in a stainless-steel saucepan with plenty of water and 1TBSP salt per lemon to cover and boil until the peels become very soft. Place in a clean jar, cover with cooled cooking liquor, and leave to pickle for approximately 5 days.

Moroccan Preserved Lemons (1-month method...the best)


5 organic lemons                                                              bowl
1/4 C salt or more                                                             sterile jar

Optional but highly recommended
1 cinnamon stick

3-5 cloves
3-5 black peppercorns

1 bay leaf

Additional freshly squeezed lemon juice


6/13/2013

Czerwcowa Piekarnia: Słodki chleb z cynamonem. Monthly Bakery. June: Sweet cinnamon loaf

Wpisy na moim blogu należą do rzadkości z braku czasu. Zdjęcia tez nie są aż tak śliczne jak w innych blogach. Szczerze mówiąc nie mam żadnych aspiracji w kierunku posiadania przepięknego bloga, dla mnie jest on tylko forma przekazu dla małego grona osób. Ale to nie przeszkadza mi w podziwianiu tych pięknych, które są wymienione w dolnej części wpisu.

Z cyklu Pieczemy Razem.
Wielkie słowa podziękowania dla Amber, która zorganizowała kolejna akcja wspólnego pieczenia chleba. Jest właścicielka bloga Kuchennymi Drzwiami i za sprawa Amber ubiegły weekend spora grupa blogerek piekla pod jej skrzydłami. Jeszcze raz serdecznie dziękuje ci Amber za niesamowity wysiłek włożony w koordynacje tej akcji :)
Nie byłam pewna do ostatniej chwili czy dam rade wspólnie piec. Byl to mój urodzinowy weekend z impreza przez przyjaciół, dla których piekłam również ciasto marchewkowe i pyszny chleb na zakwasie. Ale jakoś się uporałam i dołączyłam do grona piekących.
Przepis zasugerowała Ewelina ale oryginalna wersja pochodzi stad.
Nie przepadam za pieczywem w 100% z maki pszennej razowej i do tego z przepisu, który wydawał się nieco długi i wielostopniowy. Ale co tam, paliła mnie ciekawość.
Od rana krzątałam się po kuchni dość żwawo bo przede mną leżały 3 przepisy, których nie chciałam pomieszać. W piątek wieczorem nastawiłam bigę i ciasto na chleb z rodzynkami, pozostało wiec do zrobienia tylko ciasto właściwe i inne dwa wypieki. Miedzy wyrastaniem mieszałam ciasto z marchwi, na które przepis podam wkrótce. Ciasto z marchwi jest znakomite, wypróbowane od 30 lat. Przepis dostałam od sąsiadki, która mieszkała obok nas w Australii. Do dziś nie jadłam lepszego.
Dwa bochenki na zakwasie żytnim pojawia się również niedługo. Na bazie znanego przepisu, jak zwykle sknoconego przeze mnie, chleby wychodzą do zakochania się w nich na dobre. Ja wpadłam po uszy :)