2/15/2014

Monthly Bakery. February: Chocolate Bread with poolish or sourdough.

.Bread with chocolate and raisins (with poolish)
Leaven or poolish:
  • ¼ tsp dry yeast, or 2 g of fresh
  • 125 g (or ml) warm water
  • 125 g wheat flour (T55) flour, I used AP (all-purpose) flour
Proper dough:
  • 300 g wheat flour (T55)
  • 1 tsp salt
  • ¼ tsp dry yeast, or 2 g of fresh
  • about 220 - 240 g (or ml)warm water
  • 80 g (2/3 C) chocolate chips (semi-sweet) ( I left them out)
  • 200 g (1-1/3 cup) raisins
  • 20 g (2 ½ TBSP) unsweetened cocoa
The day before prepare the poolish: 
  1. Thoroughly mix yeast with water (125 ml); add the flour (125 g), and again mix thoroughly. Cover and leave overnight at room temperature.
  2. Next day, mix the raisins and chocolate chips if using. In another bowl, mix the flour, salt and cocoa.
  3. Mix yeast and water and add to the polish, then add the dry ingredients and mix well.
  4. Cover and let stand for 10 minutes.
  5. Knead the dough by stretching and folding over 3, 6, 9 and 12’oclock  approximately 8 times. By now the dough should have changed its structure – be more resilient, offer resistance.
  6. It can be mixed with a mixer - first 2-3 minutes on very slow, and then about four minutes in second gear.
  7. Cover and rest for 10 minutes.
  8. Repeat step 6 + 7 two times and cover the bowl and let rise at 1 hour.
  9. When the dough has doubled volume - degas it (by punching down) on a lightly floured surface.
  10. Divide the dough into 2 equal parts and form balls.
  11. Flour a banneton very well, place dough balls close together.
  12. Let rise until doubled in volume - it can take from 3 to 6 hours.
  13. Approx. 40 minutes before the scheduled baking, preheat the oven to 240 °C/480 °F with a pizza stone and place a tray for water on bottom of oven.
  14. When dough has doubled, transfer it onto parchment, sprinkle top with flour, slash the top
  15. Put bread on pizza stone, pour water into the prepared dish and lowering the temperature to 220°C/430 °F and bake for about 30 minutes, until bread is nicely brown.

1/11/2014

Rosyjski chleb zytni ze styczniowej piekarni. Montly Bakery. January: Russian Rye Bread.

Nadszedł czas na kolejne wspólne pieczenie oczywiście za sprawa Amber, która dzielnie koordynowała akcje. Przepis pochodzi od Gucia
Chleb wypiekam od kilku lat, jednak 100% żytni piekłam tylko kilka razy. Moja rodzina nie nalezy do amatorów 100% żytnich bochnów. Maksymalnie tolerują 70%, ale na codzien wola zytnio-pszenne o zawartości 20-30% maki żytniej. Ja sama kocham ciemne chleby, ale nie każdego dnia.
Pieczenie 100% żytniego razowego chleba zawsze jest wyzwaniem dla mnie, ponieważ tu gdzie mieszkam maka żytnia razowa jest niemalże nieosiągalna. Standardy tutejszej maki maja niewiele wspólnego z europejskimi. To co powinno nazywać się maka żytnia razowa, moze byc zupełnie czym innym, w zaleznosci od producenta. Kupuje się wiec kota w worku. Z trudem znalazłam make określana jako razowa. Po otworzeniu torebki okazała się, ze jest ona dokładnie ta sama maka, której 25kg worek kupiłam kilka miesięcy temu, i której z wielkim sukcesem używam do pieczenia i dokarmiania Pana Zytka :)


Drugie podejscie, chleb wyrosl znacznie lepiej z dodatkiem melasy

12/06/2013

Listopadowa Piekarnia czyli Chleb Kukurydziany na poolish czyli polskim rozczynie drozdzowym. Monthly Bakery. November: Corn Bread.

Do swiat juz niedaleko, ale zanim zaczyna się szaleństwa pieczenia i gotowania, oczywiście dalam się namowic na kolejne wspólne wirtualne pieczenie. Jak zwykle namowila mnie Amber z tego bloga. Dziekuje ci za koordynacje tej akcji I mnostwo pracy wlozonej  nia :)
Przepis brzmiał ciekawie i choc miałam trochę problemów ze znalezieniem odpowiedniej maki postanowiłam dolaczyc do akcji. Tu, gdzie mieszkam nie jest latwo o make kukurydziana non-GMO. W koncu znalazłam, te drobna i niezbyt zolta. Maka kukurydziana występuje tu w kilku postaciach: skrobi kukurydzianej, grubo mielonej zoltej I niebieskiej maki kukurydzianej i 3 gatunków drobno mielonej w młynie żarnowym, maki białej, niebieskiej i zoltej. Znalazłam te drobno mielona w trzech kolorach i wybrałam zolta, która jest znacznie jasniejsza od grubo mielonej zoltej. Za wypiekami z grubo mielonej zoltej maki nie przepadamy, wiec ucieszyłam się, ze dostałam te drobniejsza.
Poza tym nie byłam do końca pewna, czy dolacze do pieczenia z innego powodu: moja prawa ręka jest niezdolna do wykonywania wiekszosci kuchennych czynnosci. Przepis oryginalny pochodzi stad.

 

11/04/2013

Pazdziernikowa Piekarnia: Chleb na zakwasie z karmelizowanym porem i pestkami dyni. Monthly Bakery. October: Sourdough bread with caramelized leeks and pepitas.

Październikowa piekarnia jest pod znakiem wspaniałego chleba pachnącego karmelizowanym porem i zezłoconymi nasionami dyni i słonecznika. Do akcji jak zwykle zmobilizowała nas Amber. Amber, dziękuje za twoją ciężką prace, jesteś niesamowitą kobietą!
Był to mocno wypełniony pracą tydzień: piekłam najpierw gruszki, a potem wspaniały chlebek, poza moimi regularnymi 6 bochenkami. 
Kiedy Ania zwołuje piekarki do akcji, wiem ze chlebek wyjdzie znakomity!
Chleb ten piekłam na zakwasie żytnim z prostej przyczyny: z lenistwa! Według mnie nie ma sensu "bawienie się" w dwa różne zakwasy. Nawet jeśli piekę pszenne bagietki, po prostu używam żytniego zakwasu, gdyż zupełnie nie przeszkadza mi minimalny dodatek maki żytniej, która pochodzi z zakwasu. Ot, ułatwiam sobie życie!
*Drobna uwaga do próby zakwasu na gotowość: jeśli zakwas osiądzie na dnie naczynia z wodą, to nie oznacza wcale, że musi on jeszcze pracować! Mój był przerośnięty i nawet gdybym go pozostawiła do wyrośnięcia, nic by mu nie pomogło. Jedyną metodą jest dodanie powiedzmy 50g mąki i 50 g wody, żeby zakwas dokarmić. Kiedy wzburzy się i będzie pełen pęcherzyków powietrza, wtedy jest on lżejszy od wody i z pewnością nie osiądzie na dnie naczynia. Znaczy, że jest gotowy.
 

10/25/2013

Gruszki zapiekane z gorgonzola i boczkiem. Baked pears with gorgonzola and bacon

Tym razem lekko jesienna akcja blogerek z Europy, zainicjowana przez Anię, która mimo choroby dzielnie walczyła z mailami i koordynowała akcję całej grupy. Dzięki ci za ciężką pracę i poświecenie, Aniu.
Tematem zostały "gruszki" w każdej postaci. Długo zastanawiałam się nad wyborem potrawy z gruszek. Najłatwiej byłoby zrobić tarte z gruszkami lub ciasto czekoladowo-gruszkowe. Poza tym są jeszcze gruszki w occie itp. Ale zachciało mi się gruszek na wytrawnie, jakoś inaczej. Znalazłam przepis, który wydawał się interesujący i nie pozostało mi  nic  więcej, jak ruszyć na zakupy odpowiednich gruszek, bo pozostałe składniki akurat były w lodowce. I tak powstały gruszki z gorgonzolą

Gruszki z gorgonzolą
4 gruszki Bosca lub Williams
50g gorgonzoli lub Blue Castello
8-10 plasterków chudego boczku wędzonego
500 ml białego wina wytrawnego
2 l wody
sok z 1 cytryny
2 liście laurowe
6-8 ziaren czarnego pieprzu

Wlej wino do garnka z woda, pieprzem i listkami laurowymi. Doprowadź wodę z winem do wrzenia. Gruszki obierz, ale pozostaw ogonek. Skrop owoce sokiem z cytryny, co  chroni gruszki przed utrata jasnego koloru. Delikatnie umieść gruszki w garnku z woda i winem. Gotuj na małym ogniu około 20 minut, tak by gruszki były al dente. Osacz gruszki i ostudź.

Obetnij cienkie plasterki na spodzie, aby gruszki mogły stać prosto bez przewracania się. Obetnij górę gruszek na około 3-4cm (jak czapeczki) i usuń środek narzędziem do usuwania

10/04/2013

Wrześniowa Piekarnia, czyli Pszenny Chleb Oliwkowy. Monthly Bakery. September: Sourdough wheat bread with olives.

 
Nadszedł czas wrześniowego wspólnego pieczenia. Tym razem przepisem podzieliła się z nami Wisła. Amber koordynowała jak zwykle cala akcje, za co jej serdecznie dziękuje.
Upiekłam tylko chleb, dając sobie spokój z foccacia. W moim przypadku wszystkie składniki  podwoiłam, by wystarczyły na mój ogromny banneton, czyli koszyk do wyrastania chleba. Koszyk wysypałam mąka wyjątkowo suto, gdyż ciasto było klejące i w miarę elastyczne. Jeden bochenek wyrastał w lodowce według przepisu bez koszyka, uformowany ręcznie w podłużny wąski bochenek, a drugi w koszyku w kuchni przez ponad 3 godziny mimo upału. A to wina klimatyzacji w całym domu i stałej temperatury rzędu 22 stopni C. Z drugiej strony pozwala mi ona piec w najgorsze upały, które w "mojej" części świata panują przez ponad poł roku.
 

9/06/2013

Sierpniowa Piekarnia: bagietki na płynnym żytnim zakwasie. Monthly Bakery. August: sourdough baguettes.

 
I tym razem wspólne pieczenie bagietek na żytnim zakwasie odbyło się za sprawa Amber, która była mózgiem całego przedsięwzięcia. Dziękuje ci Amber.
Przepis wyszperałam w Internecie ponad rok temu, upiekłam je i zakochałam się nie tylko ja, ale cała moja rodzina; moi panowie po prostu je ubóstwiają. Chrupiąca skorka, cudowny lekko zwarty miąższ, zapach i oczywiście smak. Pomimo małego dodatku drożdży nie są one w ogóle wyczuwalne. Wręcz odwrotnie, bagietki smakują lekko zakwasowo, idealnie. Pierwszy raz, piekąc te bagietk,i użyłam drożdży w obawie, ze może zakwas nie podoła. Następnym razem, zmniejszyłam ilość drożdży do polowy, a od kilku miesięcy piekę bez dodatku drożdży.





Na dobę przed pieczeniem wyjmuje wcześnie rano zakwas z lodówki, powiedzmy, ze o godzinie 7:00, redukuje jego wagę do 50g (z reguły nie przechowuje więcej niż 80-100g). Daje mu pooddychać tak długo, aż osiągnie temperaturę pokojowa. Do tego przepisu potrzeba 480 g, wiec około godziny 10:00 dodałam 50g letniej wody i 50g maki żytniej, mając 150g. Wieczorem o godz. 22:00 dodałam 200g letniej wody i 200g maki żytniej i w sumie miałam 550g zakwasu do dyspozycji. Zużyłam 480g do bagietek, a resztę wstawiłam do lodówki do następnego pieczenia. Jak zrobić zakwas, zajrzyj tu klik

9/05/2013

Zakwas zytni, czyli kto zacz? Mama zwie mnie czule "Zytko". Jak wyhodowac, traktowac "malenstwo" i inne porady. Rye Sourdough: how to grow it, feed etc.


Będąc dzieckiem, każdego roku, do 15 roku życia, spędzałam ponad 2 miesiące wakacji u babci na Kujawach. Babcia piekła chleb, gotowała żurek i wyczarowywała inne magiczne rzeczy w kuchni. Cóż to było za życie! W obliczu tych wszystkich prostych kulinarnych cudów nie przywiązywałam zbytnio uwagi skwaśniałemu gościowi, którego stale miejsce było na opalanej drewnem i szyszkami kuchence z 6 fajerkami i 2 piekarnikami. Wiedziałam, ze babcia używała zakwasu do chleba i do codziennego żurku. Ile czego sypała do glinianego dzbanka z drewniana pokrywka z wycięciem na chochelkę z drewna gruszkowego, po prostu nie wiem. Teraz wiele bym dala za babcina wiedze. Przez lata nie podchodziłam do pieczenia chleba na zakwasie, bo mi nie za bardzo wychodził. W końcu nastała doba Internetu, wiec wczytywałam się namiętnie w skromne jeszcze zasoby o żytnim zakwasie, aż wreszcie postanowiłam, ze nadszedł czas. Było to chyba 3 lata temu. Przyznam szczerze, ze uśmierciłam zakwas 2 razy, ale ostatni ma się wyjątkowo dobrze i ma potomków już w 5 różnych zakątkach Stanów, a nawet poleciał do Australii i Europy. Radość i duma mnie rozpiera!

Po co właściwie bawić się w hodowle zakwasu?
Po pierwsze pieczywo na zakwasie ma znacznie lepszy smak niż pieczywo pieczone na drożdżach. Poza tym jest zdrowsze i zachowuje świeżość znacznie dłużej niż pieczone na drożdżach
Dlaczego lepiej hodować zakwas żytni a nie pszenny? Można wyhodować oba, ale w moim kilkuletnim doświadczeniu doszłam do tego, ze nie ma potrzeby. Zakwas żytni jest znacznie silniejszy. Można go "zamienić" na pszenny w bardzo prosty sposób dokarmiając 50g żytniego rano 25g wody i 25g maki pszennej =100g, a wieczorem, wyrzucić polowe i dokarmić równa ilością maki i wody, czyli 50g maki, 50g wody. Następnego ranka mamy zakwas gotowy. Aby mieć oba zakwasy, nie wyrzucaj polowy ze 100g tylko zachowaj całość i z 50 g dalej hoduj żytni, a z pozostałych 50g hoduj pszenny zakwas. Choć zdecydowanie nie bawię się w takie rzeczy i po prostu utrzymuje żytni, który sluży do pieczenia każdego rodzaju chleba.

Zytko



8/05/2013

Monthly Bakery. July: Miller's Loaf

Miller's Loaf (yields 1 loaf) but I usually double the recipe
Leaven (the night before):
• 65 g wheat flour bread 
• 45 g luke warm waterwater
• 1 heaped TBSP active rye sourdough refreshed and multiplied * (recipe here, here click)
Mix all ingredients. Cover with foil and leave at room temperature for 12 hours (overnight).
Bread dough:
• 385 g wheat flour bread
• 250 g luke warm water
• 1/2 TBSP salt
• the 12-hour leaven from above
Mix all ingredients except the salt and process at low speed for 1 minute, cover with foil or cloth for 30-60 minutes.
Add salt and mix on slow speed for several minutes. The dough will be quite sticky.

6/13/2013

Czerwcowa Piekarnia: Słodki chleb z cynamonem. Monthly Bakery. June: Sweet cinnamon loaf

Wpisy na moim blogu należą do rzadkości z braku czasu. Zdjęcia tez nie są aż tak śliczne jak w innych blogach. Szczerze mówiąc nie mam żadnych aspiracji w kierunku posiadania przepięknego bloga, dla mnie jest on tylko forma przekazu dla małego grona osób. Ale to nie przeszkadza mi w podziwianiu tych pięknych, które są wymienione w dolnej części wpisu.

Z cyklu Pieczemy Razem.
Wielkie słowa podziękowania dla Amber, która zorganizowała kolejna akcja wspólnego pieczenia chleba. Jest właścicielka bloga Kuchennymi Drzwiami i za sprawa Amber ubiegły weekend spora grupa blogerek piekla pod jej skrzydłami. Jeszcze raz serdecznie dziękuje ci Amber za niesamowity wysiłek włożony w koordynacje tej akcji :)
Nie byłam pewna do ostatniej chwili czy dam rade wspólnie piec. Byl to mój urodzinowy weekend z impreza przez przyjaciół, dla których piekłam również ciasto marchewkowe i pyszny chleb na zakwasie. Ale jakoś się uporałam i dołączyłam do grona piekących.
Przepis zasugerowała Ewelina ale oryginalna wersja pochodzi stad.
Nie przepadam za pieczywem w 100% z maki pszennej razowej i do tego z przepisu, który wydawał się nieco długi i wielostopniowy. Ale co tam, paliła mnie ciekawość.
Od rana krzątałam się po kuchni dość żwawo bo przede mną leżały 3 przepisy, których nie chciałam pomieszać. W piątek wieczorem nastawiłam bigę i ciasto na chleb z rodzynkami, pozostało wiec do zrobienia tylko ciasto właściwe i inne dwa wypieki. Miedzy wyrastaniem mieszałam ciasto z marchwi, na które przepis podam wkrótce. Ciasto z marchwi jest znakomite, wypróbowane od 30 lat. Przepis dostałam od sąsiadki, która mieszkała obok nas w Australii. Do dziś nie jadłam lepszego.
Dwa bochenki na zakwasie żytnim pojawia się również niedługo. Na bazie znanego przepisu, jak zwykle sknoconego przeze mnie, chleby wychodzą do zakochania się w nich na dobre. Ja wpadłam po uszy :)


5/31/2013

Chleb z Bourke Street bakery (żytnio-pszenny na zakwasie). Bourke Street Bakery rye-wheat sourdough

 
Zakochałam się w tym bochenku od pierwszego wejrzenia. Przepis, choć pochodzi z książki Bourke Street Bakery, którą to kilka lat temu odwiedziłam w Sydney, piekarnie, nie książkę, został zmodyfikowany przez Trufle. Kupiłam książkę i zaczęłam hodować zakwas. Po 10 dniach był gotowy. Początkowo robiłam tylko zakwas pszenny, potem już żytni, który któregoś pięknego dnia po prostu się na mnie obraził i przestał działać, wiec cala zabawa zaczęła się od nowa. Ale o tym później. Jeśli macie zakwas żytni, aktywnie działający, to już bez problemu można nastawić z niego pszenny potrzebny do tego chleba. 
Jednakże kiedyś z braku zakwasu żytniego upiekłam tenże chleb na pszennym i wyszedł wspaniale. Kazał na siebie jednak bardzo długo czekać, chyba 4-5 godzin. Poniżej kilka ujęć tego samego chleba pieczonego w ostatnich kilku miesiącach.
Czy uwierzycie, ze nie kupuje chleba od chyba 12 miesięcy?


4/10/2013

Blog lezal odlogiem, az tu nagle taka akcja w ciemno. Chocolate Bread

Chleb w "ciemno" z KUCHARNIA
Szperając po FB przypadkowo trafiłam na Kucharnie i jej akcje pieczenia chleba w "ciemno." Bez namysłu wysłałam wiadomość do właścicielki bloga i zaczęło się. Przepis był na chleb z chipsami czekoladowymi, za którymi nie przepadamy. Postanowiłam wiec zrobić go z rodzynkami. Wysłałam zdjęcia byle jakie, ale chlebuś wyszedł pyszny. Tak dobry, ze już będzie w naszym repertuarze z drobnymi zmianami, bo chce nad nim popracować, by wreszcie dojść do takiego, który będzie całej rodzinie smakował. Uwag i sugestii było mnóstwo ze strony domowników. O tym przy innej okazji.


3/13/2012

Rugelach, czyli strawberry fields forever

Wpadłam do sklepu Hanny po kilka drobiazgów i gaworząc z nią pobiadolilam o trudnościach  z kupnem świeżych drożdży. Zazwyczaj nie ma ich w sklepach, a jesli trafi sie jedna marna kostka 17-sto gramowa, graniczy to niemalże z cudem. Katem oka zauwazylam, ze Hania wyciagnela spod lady cos wielkosci malej cegly i polozyla to na ladzie. Wech mnie nie omylil: drozdze...tak, cegielka i to 500-gramowa...po chwili rzuca "piec dolcow." Hanna jest wspaniala. Na nic byly moje wykrety, ze takiej cegielki nie przerobie przed uplywem terminu przydatnosci do spozycia, bo Hania jakby czytajac moje mysli stwierdzila "no to je zamrozisz!" Obladowana drozdzami jade do domu i snuje plany. Migaja mi rozne pysznosci przed oczami. Jak automat rozcieram z cukrem porcje cegielki, z ktorej podskubuje kawalki, dolewam cieplej wody i odstawiam do sfermentowania. Sluchajac The Beatles, w pewnym momencie slysze "strawberry fields forever" i usmiecham sie  do samej siebie. Juz wiem, musza byc rugelch fields forever! To one zawsze kojarzyly mi sie z polami truskawek, choc kolor i zapach zupelnie nie ten. Dzialam szybko i celowo, wyciagnac z grubego skoroszytu przepis, skladniki wylozyc na stol, musza miec temperature pokojowa. Wszystko jest przygotowane. Mikser szumi i za chwile ciasto jest gotowe. Drzwi lodowki trzasnely przytlumionym dzwiekiem i przyszedl czas na spoczynek dla ciasta i dla mnie.

Ten przepis powstal przez przypadek, czy raczej powazny blad. Ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Po "spapraniu" znanego przepisu i tak je upieklam. Okazaly sie hitem. Pozniej upieklam je jeszcze raz i rodzina zgodnie stwierdzila , ze ten "spaprany" przepis to jest to! Ponizsza wersja jest z drozdzami typu instant.







       

    2/29/2012

    Spring in the kitchen

    Zima, prawdę mowiac, w ogóle u nas nie zagoscila. Wiosna cala para, wiec czas na porządki w ogrodzie, sadzenie kwiatów, sianie ziol i warzyw. Z ziołami bywa tu roznie. Pietruszka  z ubiegłego sezonu nadal stoi w  zielonych wielowarstwowych kieckach, rozmaryn ze szczypiorkiem maja się dobrze, oregano troszkę przybladło z braku gorącego slonca, a kolendra zupełnie mnie zaskoczyła, bo ni stad ni zowąd sama się wysiala w październiku i dzielnie nam sluzy do tej pory. A ja zawsze myslalam, ze kolendra to delikatna panienka. Blad. A mięta, która jak chwast się rozgoscila gwałtownie spakowała się wlasnie wtedy, kiedy jej najbardziej potrzebowałam, wredota do kwadratu. Ziolka!

    Czas na czesciowa przeprowadzke dla pietruszki. Uzbrojona w noz, podcielam jej skrzydła i z czuloscia zlozylam je na deseczce w kuchni. Sama mysl o tabbouleh zawsze wprawia mnie w dobry nastroj. Cala reszta leciala jak z platka. Kuskus namoczony, szczypior posiekany, pomidory w kosteczkach lsnia w miseczce, oliwa puszcza oczka, cytryna sie az prosi o uscisk. Lepiej byc nie moze. Noz zgrabnie tanczy po deseczce i w kilka minut pozniej miska jest wypelniona aromatami i kolorami: tabbouleh.




    Winter, to tell the truth, did never visit us. Spring has descended upon us full blast, so it’s time for gardening: planting flowers, sewing herbs and vegetables. Herbs here are a
    different story. My parsley from last year still stands from tall wearing multi-layer green
    dresses; rosemary and green onions are doing very well; oregano looks somewhat pale,
    missingthe heat of the summer sun; but cilantro has totally surprised me. Last October it
    came out of the blue from the scorched soil and has served us all the way through to now.
    I have always thought of cilantro as being a frail young lady. Wrong. And mint, which
    normally takes over like a pest, suddenly has packed up and departed from me just as I
    needed her the most. What a rotten beast! Herbs!

    Kubek zielonej herbaty na pisanie i pączki

    Wszystko zaczęło się na kilka tygodni przed tłustym czwartkiem. Długo, bo ponad 30 lat, nie robiłam pączków. Wiem, wstyd się przyznać.
    Dzień był szary, drożdże w lodowce zerkały na mnie smutnym okiem i data przydatności do spożycia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, ze można je zamrozić, wiec decyzja musiała zapaść błyskawicznie: albo cos z nich zrobię, albo je wyrzucę...nieeee...wiec co? Niedawno robiłam jagodzianki wiec nic innego mnie pozostało jak zrobienie paczków. Przepisów w sieci jest mnóstwo, wiec zajrzałam do kilku blogów, pozmieniałam proporcje, i zaczęło się. Wyszły urzekająco pyszne! Rodzina krążyła jak sepy, ja przeszłam drugi chrzest bojowo-paczkowy i oto one.


     

    2/17/2012

    Chleb rosnie, blog sie pisze i kot mruczy.

    Chleb rosnie, blog sie pisze i kot moj mruczy


    Mial nie zaistniec, bo nie mial prawa przy notorycznym braku czasu. Posty byly zapisywane od czasu do czasu i "wisialy " w sieci czekajac cierpliwie na publikacje. Nagle mobilizacja: skoro wpisy sa, to niech wreszcie ujrza swiatlo dzienne! No i stalo sie. Blog jest, na razie bardzo skromny, ale przeciez nie od razu Krakow zbudowano.
    Bedzie o wszystkim co sie dzieje w mojej kuchni, o sztuce, ktora uprawiam zawodowo, o podrozach...bedzie sporo tego...o ogrodzie, ktory ubostwiam i roznych innych dziedzinach zycia, ot tak, o wszystkim co mi przyjdzie do glowy.
    Ciesze sie i zapraszam do czytania i korzystania z przepisow, pomyslow i fotografii. Mam prosbe, jesli chcesz jakas fotke skopiowac, prosze, spytaj o zgode i pozwolenie. Zdjecia sa mojego autorstwa i chetnie sie nimi podziele, ale prosze o uszanowanie moich praw autorskich. Z gory dziekuje.

    

    Bread is rising, blog is being written and my cat is purring

    My blog was not supposed to exist for a simple reason: notorious lack of time. Some posts written a while ago were saved to "Drafts" on Blogger and patiently awaited their publication. Sudden mobilization: since entries do exist, let them see the light of day! And so they did. This blog is presently very modest, but surely one has to start somewhere. It will be all about what's going on in my kitchen, about art, which I pursue professionally, about vacation and travel, my garden, which I love and various other areas of life. With other words about everything that comes to my mind.
    I'm happy to invite you to read and use the recipes, ideas and photographs. If you wish to copy a photo, please ask for my permission. The pictures were created by me and I will share them happily, but please respect my copyright. Thanks in advance.